wtorek, 4 grudnia 2012

No i wszystko jasne....

Pani Doktor stwierdziła szkarlatyne... czeka nas zatem kilka dni przymusowego aresztu domowego, z atrakcjami takimi jak antybiotyk i inne cuda... Matka w drodze powrotnej z przychodni poza workiem lekarstw - zaopatrzyła się rónież w nowe mazaki (te stare, po weekendowej dzialalności Dziewczyn zamknęły sie w sobie i odmówiły współpracy...)
Przy okazji pani Małgosia zrobiła Lenuśce bilans... ważymy 12 700 i mierzymy 90 cm. Rozwijamy sie prawidłowo i to najwazniejsze ;)
Matka w zwolnienie zaopatrzona zamiast uczyć się na jutrzejszy sprawdzian, planuje zabawy dla Córci... Kartonowa korona już czeka na przyozdabianie ;) 
i jeszcze foteczka - wakacyjna, wspomnienieniowa ;)

Miłego wieczoru Wszytskim!!

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

niech zdrowieje szybko to szkarlatynę antybiotykiem się leczy ??

Anonimowy pisze...

a moj to klusek cięzki nadrobił kg co stracił 14 aż ma

Aneta pisze...

Szkarlatyna?a skąd to cholerstwo u Was????Lenka jest dziewczyna silna i wesoła i na pewno jutro już będzie broiła:-d a sprawdzian nie zając, a poza tym może zaliczysz bez nauki???jak tak, to podziękuj córce, że zaoszczędziła Ci godzin wkuwania!:-)))Trzymajcie się!

Prześlij komentarz