W związku z tym, że Lena już duża dziewczynka jest i dzielna, i silna, i odważna, Rodzice postanowili pierwszy raz wyjechać pod namioty :) Z ciocią Magdą i wujkiem Pawłem bawilismy się wyśmienicie.
Z większych podróży w życiu Lenki możemy wymienić na razie
1. Wyjazd w Bieszczady na narty z ciocią Anią i wujkiem Robertem - styczeń 2013
2. Wyjazd na majówkę do Wielkopolski do cioć, wujków i Kuzyna Antosia - maj 2013
i oczywiście - Pieniny, sierpień 2013 :)
Jako że Matka z Ojcem załapali bakcyla na górskie wędrówki (bo Dziecię nasze chętne jest do aktywności wszelakich), szykują nam się częstsze wypady. Może nie zawsze połączone z nocowaniem poza domem, ale trzeba poznawać okolicę :)
I co? I dała rade! co prawda przy schodzeniu był mały kryzys, ale w opelku czekała nagroda :)
Idąc do Wąwozu - trzeba było za Lenką dosłownie biec :) Skakała po kamieniach, moczyła rączki w górskim strumyku wołając "Mama, ale zimna boda (woda)". Z Wąwozu Homole szlak turystyczny biegnie na najwyższy szczyt w Pieninach - Wysoką. My jednak zostawiliśmy sobie zdobycie góry na później, jak Lenki nóżki jeszcze troche urosną i nabiorą więcej sił :)
Kilka fotek (tylko kilka, jak Mama dostanie zdjęcia od cioci Magdy, to dorzucimy coś jeszcze):
W drodze do Wąwozu:

A to już i sam Wąwóz :)

Lenka na szlaku - konkretnie na rozdrożu. Za nią skałki - po których dzielnie się wspinała. Na prawo - był szlak na Wysoką oraz pole namiotowe. Na lewo - do wyciągu krzesełkowego Homole (na pomysł Tatusia na przejażdżkę w dół i spowrotem w górę - Lena zdecydowanie i kategorycznie odmówiła) oraz na halę, na której? był plac zabaw :)
I jeszcze fotki ze skałek, bo Lenka nam nie odpuściła - trzeba było iść i pozwiedzać, powsipnać się trochę po kamieniach :)
No i oczywiście - konieczny punkt każdej wycieczki z dzieckiem - plac zabaw :) W Krościenku znaleźliśmy dwa. Całkiem spore, zadbane, ogrodzone. Lenę ciężko było z nich wyciągnąć :)
Na koniec dzisiejszego szybkiego "raportu" jeszcze widoki z pola namiotowego. Pole ustytuowane tuż przy samym Dunajcu. Woda płytka, ale Leny na szczęście do niej nie ciągnęło - zbyt zimna :)
I fotka z dzisiejszego poranka - 7 rano, całe pole pogrążone we śnie, a my z Leną już spacerowałyśmy :) Na hasło "Lenka, uśmiech", Dziecię zrobiło taką właśnie minę :)
Coś więcej postaram się napisać, jak już zdobędę resztę fotek :)












