To o Lenie oczywiście :) Piekłyśmy ciasteczka, pieguski made by home. Wyszły pyszne, jak zawsze :) Ale tym razem nowość. Z reguły Lena do pieczenia bardzo chętna jest. Czy to ciasta, czy ciasteczka, czy cokolwiek.. Za każdym razem obiecuje pomoc, jednak na tym się kończy. Dlatego myślałam, że tak będzie i tym razem. A tu mnei Dziecię zaskoczyło. Fakt, pierwszą porcję robiłam sama, ale potem? To już mi Lena ani wałka nie dała za bardzo dotknąć, ani foremek do ciasteczek (przemilczę, że nasze ciasteczka już świąteczne są, gwiazdki, dzwonczeki i choinki - innych po prostu nie mamy :P ale.. to tak w klimacie dzisiejszej telewizorni, czyli Kevin sam w domu... tak na marginesie, to mogliby chociaż do mikołajek poczekać.. jeszcze kilka lat i zaczną Kevina puszczać już z okazji rozpoczęcia roku szkolnego... ). Wracając do Leny.. zabawy było co nie miara :)
a oto efekt (częściowy, bo ciastek wyszło nam ciut więcej :)
A to jeszcze Lena w akcji:
Jak na prawdziwą ciastkarkę przystało, wałek mąką obsypuje, ciasto wałkuje, a w tle widać powycinane, gotowe do pieczenia gwiazdeczki :)
Smacznego życzmy :) jak ktoś ma ochotę - to zapraszamy :) w wolnej chwili, podzielimy się przepisem :)


