sobota, 23 listopada 2013

Ciasteczkowy potwór :)

To o Lenie oczywiście :) Piekłyśmy ciasteczka, pieguski made by home. Wyszły pyszne, jak zawsze :) Ale tym razem nowość. Z reguły Lena do pieczenia bardzo chętna jest. Czy to ciasta, czy ciasteczka, czy cokolwiek.. Za każdym razem obiecuje pomoc, jednak na tym się kończy. Dlatego myślałam, że tak będzie i tym razem. A tu mnei Dziecię zaskoczyło. Fakt, pierwszą porcję robiłam sama, ale potem? To już mi Lena ani wałka nie dała za bardzo dotknąć, ani foremek do ciasteczek (przemilczę, że nasze ciasteczka już świąteczne są, gwiazdki, dzwonczeki i choinki - innych po prostu nie mamy :P ale.. to tak w klimacie dzisiejszej telewizorni, czyli Kevin sam w domu... tak na marginesie, to mogliby chociaż do mikołajek poczekać.. jeszcze kilka lat i zaczną Kevina puszczać już z okazji rozpoczęcia roku szkolnego... ). Wracając do Leny.. zabawy było co nie miara :) 
a oto efekt (częściowy, bo ciastek wyszło nam ciut więcej :)


A to jeszcze Lena w akcji:
Jak na prawdziwą ciastkarkę przystało, wałek mąką obsypuje, ciasto wałkuje, a w tle widać powycinane, gotowe do pieczenia gwiazdeczki :)

Smacznego życzmy :) jak ktoś ma ochotę - to zapraszamy :) w wolnej chwili, podzielimy się przepisem :)

środa, 20 listopada 2013

Zima nastała

Na szczęście tylko w mniemaniu Leny póki co. Bo wosna u nas dzielnie walczy z ponurą jesienią i - tym bardziej - zimą. 
Co zaczyna nam się pogoda psuć, zaczynam wyciąganie cieplejszych rzeczy, przeglądanie gdzie ja to mam nasze kurtki zimowe, sprawdzanie, czy Leny kombinezon będzie jeszcze dobry, czy trzeba kupić nowy...
Efekt? każde moje grzebanie w ciuchach cieplejszych po pogorszeniu pogody sprawia, że aura za oknem w ciągu max 2 dni znowu się poprawia. 
Ale - wracając do Leny. Moje ostatnie porządki w ciuchach ciepłych skończyły sie tym, że Lena w za małej, bardzo grubej czapie, w narciarskich rękawiczkach i... klapkach na nogach! jeździła wokół domu na hulajnodze :P
No cóż.. pomysły Leny ani trochę mnie już nie dziwią :P


Poza tym - Lena zaczęła produkować radosną twórczość. Listy do Mikołaja się tworzą. Dziecko ma tyle marzeń, że nie może wszystkiego na jednej kartce zmieścić :P Potem będziemy wybierać, które wysłać :) Jak już skończymy naszą działalność (tak tak, naszą, bo Mać również list do Mikołaja rysowac musi :P ), to pochwalimy się efektami :)

wtorek, 12 listopada 2013

z cyklu cytaty z Lenki

Na początek hit. 
W niedzielę byli u nas ciocia Magda i wujek Paweł zaprosić nas na wesele. 
Lena zaproszeniem nie zainteresowana, ale... ciocię dlaczego ma taki wielki brzuch zapytała. 
Ciocia wytłumaczyła, że w środku rośnie sobie mały dzidziuś.
Mina Leny? Bezcenne! Wyraz twarzy jakby chciała powiedzieć 
"Co Ty ciocia bredzisz jak się tam dzidziuś znalazł?"
No, ale nic. Do porządku dziennego nad informacją przeszła, obecność dzidziusia w brzuchu cioci wcale Lenie w brykaniu i świrowaniu z ciocią i wujkiem nie przeszkadzała.. 
Dzień następny, kłade Lenkę spać, czytamy książkę na dobranoc, a młoda mnie pyta:
"Mama, a ty też masz w brzuchu dzidziusia?"
No i teraz nie wiem, czy Lena głośno swoje marzenie wypowiedziała, czy raczej mam równie wielki brzuch co ciocia i stąd wątpliwości :P
Na pytanie zadane wprost, czy chciałaby mieć siostrzyczkę lub brata, odpowiada że nie.. Zostaje zatem chyba tylko druga opcja... chyba czas na diete :P

Mówienie Leny jest rozwojowe... już nie ma kepucia, a jest keczup. Jest jeszcze "pożage" ale coraz częściej młoda mowi pokażę. Ale! Bolonka jest do dzisiaj :D
Mózg mój dzisiaj nie funkcjonuje już zbyt dobrze, w związku z powyższym - dobranoc mówię i idę w ślady Dziecięcia :P

piątek, 8 listopada 2013

mała czarownica :)

Nowy pomysł Leny na zabawę. Dopadła miotłę, zabrała ją na dwór.. no, na zamiatanie nie miała ochoty. I bardzo zdziwiona była, że Mama prosiła o zamiatanie. 
"Nie, Mama, przecież na miotle sie lata! No chodź, ja ci pożagę!"
No i pokazała.. Ba! nawet dała spróbować! 
"Mama, chodź, polecisz ze mną!" 
No, to i Matka miała zaszczyt poprzemieszczać się nowym środkiem lokomocji dziecka :)
A co mi tam, że sąsiedzi czy tos miał ubaw, najważniejsze, że Dziecko szczęśliwe :)