wtorek, 4 grudnia 2012

Dopadło i nas....

Ano tak właśnie... LEna od wczoraj w nocy gorączkuje.. poza tym? no okaz zdrowia.. nie licząc wysypki na brzuchu, pochodzenia niewiadomego... Dziecię jedzie na nurofenie, gorączka spada, to brykać zaczyna, gorączka rośnie, znowu sie tula, chce żeby z nia poleżeć, dostaje syrop, zasypia, gorączka spada i tak w kółko... taka ot złośliwośc losu, jak Mać ma jutro sprawdzian, na który jeszcze guzik umie, ba! nawet notatek na oczy swe nie widziała... no cóż, nauczymy sie na poprawę :)

W kwestii nożyczek, Matka dzisiaj az siadła z wrażenia... Anetko! ewentualności, że Dziecie me zechce sił swoich we fryzjerstwie próbować po prostu nie wzięłam pod uwage... to już w ogóle aż strach sie bać... 

chyba koniec zabawy blogiem, Dziecku gorączka spadła i wstaje :P jak MAc chwile znajdzie, to o fotkach coś sie pomyśli żeby wrzucić ;)

1 komentarz:

Aneta pisze...

to już taka świecka tradycja, że dzieci każdej płci grzywki sobie obcinają:-)nic strasznego:-))))

Prześlij komentarz