U nas wiosna przemknęła nie wiedzieć kiedy. Lato w pełni można by rzec całkiem uczciwie. Całymi dniami ganiamy po polku, Lenę ciężko do domu ściągnąć. Szczególnie, że po wielu perypetiach dotarła do nas hulajnoga, zwana przez Lenusię "noga hulaj" :)
Oto efekty fotkowe.
I jeszcze na koniec fotka z ukochaną Wiktorką.
Pozdrawiamy wiosenno - letnio, jak mama upora się ze sprawami uczelnianymi, to postara się coś więcej o Lenulce napisać ;)


