Szykują nam się białe święta Wielkanocne. Oj takich cudów to Matka jak długo żyje to nie pamięta! No, ale cóż tu narzekać na aurę za oknem skoro i tak nie mamy na nią wpływu?
Święta zbliżają się do nas wielkimi krokami, Lena już chodzi i pyta, czy wujek przyjedzie (niestety, nie precyzuje, o którego wujka pyta :P ) Dzisiaj jeszcze porządki, a jutro pieczenie ciasta, jeszcze zakupy jakieś i ... no i Matka w święta padnie, bo wsio na jej głowę spadlo (Tatuś nam poległ w chorobie, a wiadomo - jak facet chory, to jest masakra!)
Na szczęście Lenka zdrowa i mam nadzieję, że tak pozostanie ;)
Matczyna wizja przedszkola niestety ciutkę się nam odsunęła... Jednym z wymogów formalnych przy składaniu wniosku jest dostarczenie zaświadczeń z pracy Rodziców. I o ile Matka może przytargać takowe z dziekanatu (bo na dziennych studiuje), to Tatko nie posiada takowego. Mama zła i zarazem bazsilna.. bo do września Tatko pracę na pewno znajdzie, a rekrutacja teraz... więc my z miejsca nie mamy szans :( Ciocia Iwona podpowiedziała jeszcze Mamie wczoraj jedno przedszkole... tylko, że to ani nasza gmina, ani powiat... ale zadzwonic i zapytac można. A jak nie, to pozostanie Lenusi szeroko uśmiechać się do cioci Ani, co by Lenuśkę do swojego przedszkola przyjęła ;D (ciocia, ten uśmiech dla Ciebie).
Wiele znajomych mówi ostatnio o zajączkowych prezentach... Z racji tego, że Lenusia jeszcze średni uświadomiona, że zając też prezenty nosi, to ciężko uzyskać jedną opinie o czym to Dziecię nasze marzy. Ale ... ponoć Dziewczynki lalkami się bawią.. a Lena? a Lena zdecydowanie woli ciut inne zabaweczki.
O tak! wiertarka, wszelkiego rodzaju śrubokręty, młotki... to jest to, co Lenka lubi najbardziej ;) Chyba muszę się rozglądnąć za jakimś zestawem małego majsterkowicza ;) Łatwo się domyślić, że wiertarki Dziecię oddać nie chciało. Ba! nawet wiedziała skubana, że tym to się w ścianie wierci dziury... Niestety, Tatko nie chciał jej wiertła dać, więc ściany na szczęście całe ;)
Jak na zdjątku widać, Lenka miala ostatnio spotkanie z nożyczkami. Mama nie wytrzymała i grzywkę przystrzygla ;) Niestety, u nas spineczki nie dają rady
:( Lenka wszystkie... każdą jedną do buzi wkładała :( Opaska? to rozwiązanie na chwile.. więc już po problemie ;)
Oto efekty Matczynych poczynań nożyczkowych (lub nożykowych jak to mówi Lenka)
I jeszcze oczka kota ze Shreka.
zdjęcia made by Wiktorka ;)
z cyklu niezastąpione zabawki Lenki - pędzel! malowała z Tatusiem ścianę ;) Najpierw swoim małym farbkowym pędzelkiem chciała, ale... Tatko powiedział, że w kuchni pędzel lezy.. no to sobie przyniosła ;)
W tym miejscu Matka jeszcze sie pochwali, że pierwszy etap walki z biurokracją zakończony! Papiery o stypendium zostały złożone! Teraz trzyba czekać na decyzję.. Tylko czekać, albo aż czekać... oby jak najszybciej się ta cała komisja zebrala ;)
Tymczasem... DZiecko wstało "Mama, godna jestem, patki chciałam" ;)
miłego dnia Wszystkim :)












