czwartek, 20 grudnia 2012

Matka poległa...

Z zarazą na same święta. Ehhh... pozostało mi sprzątać, gotwać, piec... tylko najpierw trzeba Tatusiowi listę zakupów zrobić :) póki co, na dzień jutrzejszy w planach mamy trochę sprzątania i pieczenie ciasteczek - piegusków, według przepisu cioci Asi :)

Z Leny mała mądralińska się robi i Zosia Samosia. Dzisiaj Mamcia, mimo choróbska musiała do krakowa skoczyć z paroma papierkami na uczelnię. Córcia z Tatusiem została.. Oglądali bajki... Tatko mówi, że mu się oczy zamknęły na chwilkę.. a co Córcia w tym czasie? Ano Tatko sie budzi, i widzi, że Dziecię zakłada czyste majtki i rajtki... Poszła do ubikacji, ale coś jej się nie zdążyło.. więc mała samodzielna sama się rozebrała i przebrała :D

Od jakiegos czasu Leluśka będąc w kuchni i nie tylko wypowiadała dziwne słowo... ani MAtka ani Ojciec nie potrafili go rozszyfrować. Dzięki cioci Asi nareszcie się udało! Lena, będąc wczoraj w odwiedzinach u Cioci, dostała bombkę pełną cukierków. I dzisiaj rano mówi "Mama, patrz bombka ma kaciarki" czy jakoś tak. W ten właśnie sposób Mać rozszyfrowała, że chodzi o cukierki :D

Poza tym... zna się ktos na stypendiach socjalnych na uczelniach? A może to tylko moja dziwna uczelnia do stypendium socjalnego chce dochody moich rodziców? biurokracja w tym kraju i bezmyślność niektorych przepisów mnie przerastają i przerażają.... :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz