sobota, 25 stycznia 2014

zima nastała!

Zima nastała! ku uciesze Leny, Matki i Ojca już ciut miej... 
Lena się cieszy widząc śnieg, chociaż mówiąc prawdę, to jeszcze nie miała za wiele czasu by się sankami i nartami nacieszyć. Może jutro. O ile nie będzie wiało tak jak dzisiaj - bo dziś, to tak zimno było, że nawet Lena bez protestów w domu siedziała (poza oczywiście sławetnym "jedziemy do psedskola?" które towarzyszy nam każdego wolnego dnia).

Z wieści przedszkolnych? 
Lena nadal wyrodne dziecko jest, wychodzić z przedszkola nie lubi (i to delikatnie mówiąc). Chyba, że jako ostatnia!

Uczy się śpiewać piosenki! W domu ten element edukacji bardzo nam nie wychodził.
O ile wierszyków Lena chętnie się uczyła - o tyle próba nauczenia piosenki kończyła się "Mama, nie śpiewaj!". No cóż.. 
A teraz śpiewa! Dziadkom i Babciom sto lat odśpiewała, do Pradziadków z laurką poszła, reszta pocztą musi podochodzić we wskazane miejsca..
Dzisiaj okazało się, że do repertuaru "sto lat" i "stary niedźwiedź mocno śpi" dołączyły także "krasnoludki".
Na lodówce naszej już miejsca brakuje, o magnesach to już nie wspominając!

Ostatnie dzieło przytargane z przedszkola:

Łatwo zgadnąć kto jest ten zły i ciągle zabiera Dziecko z przedszkola? :P 

jeszcze aktualna (zresztą przedszkolna) fota Leluśki



piątek, 10 stycznia 2014

Pierwszy tydzień za nami :)

Pierwszy tydzień (choć trwający tylko 3 dni) za nami. Lena zadowolona, na drugi dzień miała mały kryzys, do przedszkola nie chciała za żadne skarby - a  potem nie chciała z niego wyjść. 
Wczoraj już nie było kryzysu. Tzn był, bo trzeba było z przedszkola wyjść. Wyszła, bez wrzasku. Jako ostatnia z dzieci. Siedziała matka w przedszkolu, plotkowała z Ciocią, a Lena? jak mnie zobaczyła, to najpierw schowała się za ścianą, a jak weszłam na salę, to za ciocią Izą. Zaczyna opowiadać coś... na spacerku była, wiewiórkę widziały Dziewczyny, nawet próbowały dogonić.... A dopiero co Tatusia kopała jeszcze siedząc w brzuchu, dopiero co pierwszy dzień w domku była z nami... a tu już przedszkole.. :)

środa, 8 stycznia 2014

Mały Przedszkolak :)

Stało się! Lenka rozpoczęła edukację przedszkolną!
Wczoraj pierwszy dzień w przedszkolu, Lena zadowolna, znaczek w szatni sobie wybrała (z lodem!) i wielce zadowolona poszła się bawić z dziećmi. Na pożegnanie usłyszałam tylko
"a ja tu mogę zostać?"
i za chwilkę
"to ja tu na Ciebie poczekam, dobla Mama?". 
No i czekała, z przedszkola nie za bardzo chciala wychodzić.
Za to dzisiaj rano w busie i w tramwaju byl kryzys... 
Lena marudziła, że ona do przedszkola nie idzie, że ona chciała z Mamą. Ewentualnie - idzie do przedszkola, ale? Mama ma zostać z nią. Owy "kryzys" został jednak przed drzwiami przedszkolnymi. Po wejściu do szatni przebrała się bez większego marudzenia, weszła na salę i - miała mnie w nosie :P 
Skoro dzieci już były, bawiły się, to Lenka pobiegła z Igą puzzelki układać. 
I na tyle by było. Za to popołudnie - masakra! Fajnie się idzie przez miasto z dzieckiem, które ryczy i drze się "Mama, ja chciałam zostać w przedszkolu". 
I tak do momentu - aż przez okno tramwaju zobaczyła McDonalda. Wtedy przestała ryczeć za przedszkolem, a zaczęło się "Mama, wysiadamy, bo ja z głodu umieram, frytki muszę zjeść"... "Mama, bo moj brzuszek burczy"..
No cóż, Matka z tramwaju wyskoczyć nie pozwoliła, dziecku musiało zadowolić się ciasteczkiem :)
Ciekawa jestem jak będzie jutro :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

świątecznie - cynamonowo :)

Atmosfera świąteczna zawitała i do naszego domu. Od kilku dni pachnie nam cynamonem :) Ciasteczka cynamonowo - miodowe, pieguski, a na koniec szarlotka! Lena dzielnie pomaa w kuchni przy wypiekach :) 
Choinka ubrana, na czubku zamiast tradycyjnej dzicy - aniołek - wykonany? a jakże by inaczej, przez Lenusię :)
Pierwszy rok, w którym Lena nie tylko podawała bombki, ale sama uwieszała ozdoby na drzewku. To nic, że z uporem maniaka chciała powiesic WSZYSTKIE bombki na jednej gałązce :P Najwidoczniej miała jakąś artystyczna wizję, która Tatko jednak ciut skorygował :)

Jutro Wigilia. Rodzinna, kameralna. Potem pierwszy dzień świąt i odwiedzinki najbliższych. Będzie rodzinnie, wesoło i już nie kameralnie :) Ojj, będzie miała Lena przed kim się popisywać :) 
Po świętach Sylwester, Nowy Rok, a wraz z nim zmiany w naszym - mniej więcej - uporządkowanym życiu. Lena idzie do przedszkola. Póki co, jest bardoz pozytywnie nastawiona. Oglądała zdjęcia przedszkolne, opowiadała Tatusiowi, że są zabawki, że są szafki ze znaczkami i że ona - Lenka wybierze sobie najładniejszy znaczek i to będzie jej półka :) a Matka? jak to na wyrodna Matkę przystalo liczy, że dziecko zapal i chęć nie przejdzie :P czas pokaże jak będzie, chociaż myślę, że bardzo dobrze :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

czytanie globalne

Artystyczne zamiłowania Leny (na pewno nie ma ich po mnie, szczególnie tych plastycznych!) podziwiac można już na blogu. Od dni kilku Młoda dzielnie "wyżywa" się twórczo produkując różnego rodzaju ozdoby i kartki świąteczne. Nie tylko pociąg do zabaw plastycznych jest stałym elementem naszego życia. Lena od jakiegoś czasu przejawia chęć do całkowitej samodzielności (w ubieraniu, jedzeniu itp.), pomaga w gotowaniu, kroi warzywa do sałatki, ciastka piecze... 
Jakiś czas temu, Matka zauważyła, że u Dziecka pojawiło się zainteresowanie literkami. Niestety, MAć odpowiedniej wiedzy, żeby Dziecię w świat liter wprowadzać nie posiada... Sama z siebie nie czuła się nawet na siłach, by podjąć się tego zadania. Na szczęście? Od czego mamy Ciocie nauczycielki? :) Ciocia Madzia i Ciocia Joasia, podpowiedziały, naprowadziły, podsunęły temat do lektury. I tak oto Matka wpadla na ślad pewnego bloga poświęconemu właśnie czytaniu globalnemu. I co? Ano jestem pod ogromnym wrażeniem, jak małe dzieci rozpoczynają zabawę z czytaniem. Bo - u 3 latka zabawa to przecież podstawowy element rozkładu dnia. 
Ciekawa bardzo jestem jak Lenie spodoba się przygoda z czytaniem globalnym. Wczoraj, cały wieczór zajmowałam się przygotowywaniem kart do czytania globalnego. Z obrazkami. Ciocia Joasia mówiła na początek o czterech wyrazach. Ja z rozpędu mam przygotowanych... ponad 30 :D ale, nie zginie przecież :P A jeśli Lenie przypadkiem się nie spodoba? To będzie miała obrazki do kolorwania. Chociaż - takiej ewentualności pod uwagę nie biorę. Lena - póki co chętna jest do wszelakiej nauki, o ile proponowane "zabawy" są w odpowiednich porach. 
No nic, pożyjemy - zobaczymy jak to będzie. Wrażeniami i osiągnięciami na pewno będziemy sie chwalić :)

ozdoby świąteczne ciąg dalszy

Produkcja nam kwitnie. Dzisiaj - Aniołek. Tu jednak więcej pracy Mamy, ale więcej zabawy dla Leny :)


Mamy jeszcze choinke w kapeluszu, zdjęcie wrzucimy jutro :) o ile czas nam pozwoli, bo w planach mamy pieczenie ciasteczek - pieguski z czekoladą i z orzechami :) 

niedziela, 8 grudnia 2013

ozdoby świąteczne made by Lena :)

Lena poczuła dzisiaj przypływ artystycznej weny twórczej. Oto efekty:





Bałwan wisi na lodówce. A kartka z choinką? Pójdzie w świat :)