Zima nastała! ku uciesze Leny, Matki i Ojca już ciut miej...
Lena się cieszy widząc śnieg, chociaż mówiąc prawdę, to jeszcze nie miała za wiele czasu by się sankami i nartami nacieszyć. Może jutro. O ile nie będzie wiało tak jak dzisiaj - bo dziś, to tak zimno było, że nawet Lena bez protestów w domu siedziała (poza oczywiście sławetnym "jedziemy do psedskola?" które towarzyszy nam każdego wolnego dnia).
Z wieści przedszkolnych?
Lena nadal wyrodne dziecko jest, wychodzić z przedszkola nie lubi (i to delikatnie mówiąc). Chyba, że jako ostatnia!
Uczy się śpiewać piosenki! W domu ten element edukacji bardzo nam nie wychodził.
O ile wierszyków Lena chętnie się uczyła - o tyle próba nauczenia piosenki kończyła się "Mama, nie śpiewaj!". No cóż..
A teraz śpiewa! Dziadkom i Babciom sto lat odśpiewała, do Pradziadków z laurką poszła, reszta pocztą musi podochodzić we wskazane miejsca..
Dzisiaj okazało się, że do repertuaru "sto lat" i "stary niedźwiedź mocno śpi" dołączyły także "krasnoludki".
Na lodówce naszej już miejsca brakuje, o magnesach to już nie wspominając!
Ostatnie dzieło przytargane z przedszkola:
Łatwo zgadnąć kto jest ten zły i ciągle zabiera Dziecko z przedszkola? :P
jeszcze aktualna (zresztą przedszkolna) fota Leluśki




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz