Stało się! Lenka rozpoczęła edukację przedszkolną!
Wczoraj pierwszy dzień w przedszkolu, Lena zadowolna, znaczek w szatni sobie wybrała (z lodem!) i wielce zadowolona poszła się bawić z dziećmi. Na pożegnanie usłyszałam tylko
"a ja tu mogę zostać?"
i za chwilkę
"to ja tu na Ciebie poczekam, dobla Mama?".
No i czekała, z przedszkola nie za bardzo chciala wychodzić.
Za to dzisiaj rano w busie i w tramwaju byl kryzys...
Lena marudziła, że ona do przedszkola nie idzie, że ona chciała z Mamą. Ewentualnie - idzie do przedszkola, ale? Mama ma zostać z nią. Owy "kryzys" został jednak przed drzwiami przedszkolnymi. Po wejściu do szatni przebrała się bez większego marudzenia, weszła na salę i - miała mnie w nosie :P
Skoro dzieci już były, bawiły się, to Lenka pobiegła z Igą puzzelki układać.
I na tyle by było. Za to popołudnie - masakra! Fajnie się idzie przez miasto z dzieckiem, które ryczy i drze się "Mama, ja chciałam zostać w przedszkolu".
I tak do momentu - aż przez okno tramwaju zobaczyła McDonalda. Wtedy przestała ryczeć za przedszkolem, a zaczęło się "Mama, wysiadamy, bo ja z głodu umieram, frytki muszę zjeść"... "Mama, bo moj brzuszek burczy"..
No cóż, Matka z tramwaju wyskoczyć nie pozwoliła, dziecku musiało zadowolić się ciasteczkiem :)
Ciekawa jestem jak będzie jutro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz