Pierwszy tydzień (choć trwający tylko 3 dni) za nami. Lena zadowolona, na drugi dzień miała mały kryzys, do przedszkola nie chciała za żadne skarby - a potem nie chciała z niego wyjść.
Wczoraj już nie było kryzysu. Tzn był, bo trzeba było z przedszkola wyjść. Wyszła, bez wrzasku. Jako ostatnia z dzieci. Siedziała matka w przedszkolu, plotkowała z Ciocią, a Lena? jak mnie zobaczyła, to najpierw schowała się za ścianą, a jak weszłam na salę, to za ciocią Izą. Zaczyna opowiadać coś... na spacerku była, wiewiórkę widziały Dziewczyny, nawet próbowały dogonić.... A dopiero co Tatusia kopała jeszcze siedząc w brzuchu, dopiero co pierwszy dzień w domku była z nami... a tu już przedszkole.. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz