piątek, 23 stycznia 2015

Nowy rok, same zmiany :)

Jak w tytule. Nowy Rok oznacza dla nas wiele nowości. Jedne dobre, inne ciut mniej. Ale weszliśmy w 2015 pełni optymizmu. I tego się trzymamy.
Zmiana największa - dotycząca Lenuśki - to zmiana przedszkola. Zadowolona niesamowicie. Raz, że bliżej teraz mamy. Bo zamiast godzinę w busie i 15 min w tramwaju mamy tylko  minutek w busie i jesteśmy na miejscu :) 
Z dzieciaczkami ponoć dogadała się już pierwszego dnia. I - co ciekawsze - dzieciaki, które znają się i są razem od ponad 2 lat bez problemu przyjęły Lenę do grupy :) Nawet ich pani jest zaskoczona, bo mówi, że trochę się tego obawiała. A tu nie było czego :) Dzieciaczki są ciut starsze, wszystkie 5latki,  ale Lenie to pasuje, więcej czasu spędza na rozwiązywaniu rebusów, labiryntów, zakochała się w klockach konstrukcyjnych. Pani mówi, że ciekawa świata i wszystkiego co się wokół niej dzieje :)
Musieliśmy zaopatrzyć się w książki, bo Lena nie dała się przekupić innymi zestawami zadań :)
A największy hit, to duży plac zabaw. Naprawdę duży. Coś, czego w poprzednim przedszkolu bardzo nam brakowało. No i pani Krysia ulubiona. Jak się z nią rozmawia, to chętnie samemu zostałoby się w tym przedszkolu :P
Pewne obawy, że Lena będzie tęskniła za dawnym przedszkolem, za dziećmi - okazały się bezpodstawne. Młoda tak szybko wtopiła się w nową grupę, nowe koleżanki, że w szoku jesteśmy. Ba! już nawet swoją pierwszą miłość znalazła :)


piątek, 26 grudnia 2014

Święta, święta i... już prawie po :P

Ano niestety, taka prawda. Święta mijają zdecydowanie za szybko, szczególnie, jeśli spędza je się w doskonałym towarzystwie :)
Lena? zadowolona, Mikołaj w tym roku był łaskawy i hojny. Co prawda na liście do Świętego znalazł się tylko jeden prezent, ale - pod choinką znalazło się ich oczywiście więcej - w tym i ten z listu. A w liście? Był chomik! Lena nie marzyła o niczym innym tylko o małym chomiczku. I mamy - nowego członka rodziny :) na imię mu... i tu są schody. Okruszek, Kruszynka, Szyszunia, Skurczybyk tudzież Ogryzek. Zależy od nastroju dziecka :P 
Jest... Furby! Kupa frajdy, choć matka już kombinuje, co by baterie wygrzebać może... choć na chwile? bo głośne toto jak nie wiem. 
Jest i encyklopedia dla dzieci, którą Lenka ledwo co podniosła :) Rewelacja - są wszystkie interesujące Lenkę działy, anatomia, kosmos, planety, wulkany i wiele, wiele innych ;) 
Wczoraj odwiedzinki Wujka Łukasza, Wujka Pawła, Cioci Magdy i - wytęsknionej Zuzi :) Lena przeszczęśliwa :) 
Dziś ciut spokojniej, ale dalej świątecznie, rodzinnie :)

Wesołych Świąt Wszystkim :)

niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołajkowy czas

Ano był Mikołaj wczoraj. Przyniósł słodycze. Teraz czekamy na Gwiazdora - Lena ciekawa jest, czy była na tyle grzeczna, żeby spełniło się jej największe marzenie :)
Dzisiaj nawet na ochotnika naczynia przyszłą myć! Tzn... Matka myślała, że na ochotnika. Młoda myje, myje, nawet jej to wychodzi całkiem sprawnie, dokładnie... Aż tu w pewnej chwili słyszę: "Mama, a Mikołaj widzi że taka grzeczna jestem i pomagam? Dostanę chomiczka?". Noo, to w kwestii bezinteresowności chyba zostałam sprowadzona do parteru :)
Poza tym, siedzimy dalej w domu... tym razem lecząc skórę Leny :( 
Matka dwoi się i troi, żeby Dziecięciu się nie nudziło. 
Kartek świątecznych i prezentów made by home przybywa, Matka, która od wieków twierdziła, że z plastyką nic wspólnego mieć nie będzie - spełnia się twórczo :) Efekty? podzielimy się nimi w najbliższym czasie :)
Plan na jutro? - chyba czas zacząć piec ciasteczka cynamonowe (do świąt powinny nadawać się do jedzenia :D )

środa, 15 października 2014

Z cyklu rozmowy z Lenką

(Lena) "Mama, rzuciłam focha"
(Mama) "Na kogko?"
(Lena) "Na Piotrusia"
(Mama) "Ale dlaczego?"
(Lena) "Bo tak!"

I bądź tu człowieku mądry. Strach się bać po prostu!

wtorek, 23 września 2014

nowy rok przedszkolny

Nie dane nam było nacieszyć się przedszkolem i nowymi paniami. Dwa tygodnie - i Lena padłą z choróbskiem. I to jakim. 
Po kolei jednak. W piątek, 12. 09. 2014 Lenka obchodziła swoje urodzinki w przedszkolu, razem z koleżankami, kolegami oraz - chrzestnym. Nie mogła się już doczekać. Nie raz bowiem uczestniczyła w urodzinowych, przedszkolnych harcach, jednak dopiero pierwszy raz to ona była główną bohaterką. Był tort, były świeczki, było wielkie serce z odbitymi łapkami jako prezent od przedszkolaków. Były wariactwa z Wujkiem Łukaszem.... 
Więcej do oglądnięcia na fotkach :)






 

Teraz z rzeczy mniej przyjemnych. W piątek były urodzinki, a w poniedziałek Lenka trafiła do szpitala. Zapalenie płuc z silną dusznością. Na tyle silną, że dwie inhalacje, które miała po drodze na oddział nie wiele pomogły. Dopiero sterydy podane dożylnie pozwoliły złapać głębszy oddech. Na oddziale spędziłyśmy 5 dni. Długich dni i jeszcze dłuższych nocy. Lena z grubsza zadowolona. Dzieci, sala zabaw... od czasu do czasu jakieś leki dożylnie, inhalacje... Do zniesienia. Tęskniła jednak za swoimi zabawkami. Matka natomiast tęskniła za łóżkiem. (4 noce na siedząco na krześle). Za ubikacją na tym samym piętrze (trzeba przyznać, że szpital dbało moją kondycję fizyczną, każąc biegać - po schodach - bo przecież z windy rodzicom nie wolno... z piętra 4 na parter za potrzebą). Za łazienką z prysznicem (takoważ ponoć była, przez 5 dni jej nie zlokalizowałam - jedna na cały szpital, dla wszystkich rodziców-prościej było iść w odwiedziny do znajomych :P ). 
Przeżyć się jednak dało. Najważniejsze, że dziecku się poprawiło. Na tyle, by w piątek wyjść do domku. Męczymy się jednak dalej. Lena nie nauczona siedzieć w zamknięciu. Brakuje jej powietrza :( Na szczęście - mamy pozwolenie od naszej pani pediatry na wietrzenie :) oczywiście, o ile pogoda na to pozwoli....
czekamy zatem na pogodę. I czekam, aż świsty w oskrzelach już teraz tylko opuszczą nas na dobre. Inhalujemy się, przyjmujemy leki dla alergików. Bo wszystkiemu winna alergia. :( I czekamy cierpliwie na termin do alergologa...... 

Przez to chorowanie ominie nas to i owo... np. bal owocowo - warzywny w przedszkolu :( no, ale cóż... byle do zdrowia!

niedziela, 7 września 2014

4 lata minęły - tylko, kiedy to zleciało?

W piątek Lenka skończyła 4 latka. Sama nie wiem kiedy to zleciało. Dopiero co serwowała Tatusiowi kopniaki jeszcze ze środka brzucha, a teraz gada, pyskuje, biega, skacze - czasami aż trudno za nią nadążyć. 
Za nami aż 4 lata, albo dopiero 4 wspólnej podróży. Fascynujące 4 lata, podczas których zapomnieliśmy co to nuda, spanie do południa itp. Czasami zastanawiamy się, jak my kiedyś mogliśmy żyć, jak z nudów nie umarliśmy :P

Dzisiaj nasz mały szkodnik wygląda już tak:


A tu jeszcze zwiedzanie Krakowa z Ciocią i Wujkiem. Lena śmigała, na mapie sprawdzała gdzie iść trzeba ;) chyba rośnie nam mały przewodnik :)


wtorek, 12 sierpnia 2014

zwyczajnie :)

Sierpień. A wraz z nim "drobne" zmiany. Tatko nam wybył w delegację, Lena chodzi, pyta kiedy wróci. Dobrze, że nie mamy wakacji od przedszkola, to Młodej jakoś szybciej czas leci do powrotu Tatusia :) przed nami długi weekend. Będzie Tata, ciocie, wujkowie, Zuzia! no i Iga!. z tatusia i tych dwóch naszych smerfów Lena cieszy się chyba najbardziej :)
A tymczasem mała foteczka, jak to Lenka bawi się w swoim przedszkolku. 
Sportowe przedszkole - to i zdjęcie do statycznych raczej nie należy :)

 

przypadkiem w moje ręce wpadło Lenki przedszkolne zdjęcie. 
Teraz już wiem, skąd Lena wiedziała jak to działa... Jak byliśmy w górach, to widząc na placu zabaw taką ściankę od razu wiedziała jak się wspinać :)
Na zdjęciu Lenka z ciocią Moniczką :)