niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołajkowy czas

Ano był Mikołaj wczoraj. Przyniósł słodycze. Teraz czekamy na Gwiazdora - Lena ciekawa jest, czy była na tyle grzeczna, żeby spełniło się jej największe marzenie :)
Dzisiaj nawet na ochotnika naczynia przyszłą myć! Tzn... Matka myślała, że na ochotnika. Młoda myje, myje, nawet jej to wychodzi całkiem sprawnie, dokładnie... Aż tu w pewnej chwili słyszę: "Mama, a Mikołaj widzi że taka grzeczna jestem i pomagam? Dostanę chomiczka?". Noo, to w kwestii bezinteresowności chyba zostałam sprowadzona do parteru :)
Poza tym, siedzimy dalej w domu... tym razem lecząc skórę Leny :( 
Matka dwoi się i troi, żeby Dziecięciu się nie nudziło. 
Kartek świątecznych i prezentów made by home przybywa, Matka, która od wieków twierdziła, że z plastyką nic wspólnego mieć nie będzie - spełnia się twórczo :) Efekty? podzielimy się nimi w najbliższym czasie :)
Plan na jutro? - chyba czas zacząć piec ciasteczka cynamonowe (do świąt powinny nadawać się do jedzenia :D )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz