poniedziałek, 26 sierpnia 2013

zacznamy zwiedzać :)

W związku z tym, że Lena już duża dziewczynka jest i dzielna, i silna, i odważna, Rodzice postanowili pierwszy raz wyjechać pod namioty :) Z ciocią Magdą i wujkiem Pawłem bawilismy się wyśmienicie.
Z większych podróży w życiu Lenki możemy wymienić na razie
1. Wyjazd w Bieszczady na narty z ciocią Anią i wujkiem Robertem - styczeń 2013
2. Wyjazd na majówkę do Wielkopolski do cioć, wujków i Kuzyna Antosia - maj 2013
i oczywiście - Pieniny, sierpień 2013 :)
Jako że Matka z Ojcem załapali bakcyla na górskie wędrówki (bo Dziecię nasze chętne jest do aktywności wszelakich), szykują nam się częstsze wypady. Może nie zawsze połączone z nocowaniem poza domem, ale trzeba poznawać okolicę :)


Wracając jednak do minionego wyjazdu (po którym Matce została kupa prania :P ), to trzeba stwierdzić, że pogoda nam się udała. Niedziela piękna, słoneczna. Tatusia i Wujka kusiły Trzy Korony, Matka nie miała zdania, bo totalnie nie zna się na górach (Mać potrafi co najwyżej okreslić trudnośc nadbałtyckich szlaków :P ), ale Ciocia przekonała wszystkich, że lepiej będzie pokazac Lence Wąwóz Homole. Szczególnie, że Robak Mały nigdy wczesniej po górkach nie biegał. W każdym razie po górkach takiego rozmiaru.

I co? I dała rade! co prawda przy schodzeniu był mały kryzys, ale w opelku czekała nagroda :)
Idąc do Wąwozu - trzeba było za Lenką dosłownie biec :) Skakała po kamieniach, moczyła rączki w górskim strumyku wołając "Mama, ale zimna boda (woda)". Z Wąwozu Homole szlak turystyczny biegnie na najwyższy szczyt w Pieninach - Wysoką. My jednak zostawiliśmy sobie zdobycie góry na później, jak Lenki nóżki jeszcze troche urosną i nabiorą więcej sił :)
Kilka fotek (tylko kilka, jak Mama dostanie zdjęcia od cioci Magdy, to dorzucimy coś jeszcze):

W drodze do Wąwozu:

 

A to już i sam Wąwóz :)


Lenka na szlaku - konkretnie na rozdrożu. Za nią skałki - po których dzielnie się wspinała. Na prawo - był szlak na Wysoką oraz pole namiotowe. Na lewo - do wyciągu krzesełkowego Homole (na pomysł Tatusia na przejażdżkę w dół i spowrotem w górę - Lena zdecydowanie i kategorycznie odmówiła) oraz na halę, na której? był plac zabaw :)


I jeszcze fotki ze skałek, bo Lenka nam nie odpuściła - trzeba było iść i pozwiedzać, powsipnać się trochę po kamieniach :)




No i oczywiście - konieczny punkt każdej wycieczki z dzieckiem - plac zabaw :) W Krościenku znaleźliśmy dwa. Całkiem spore, zadbane, ogrodzone. Lenę ciężko było z nich wyciągnąć :)



Na koniec dzisiejszego szybkiego "raportu" jeszcze widoki z pola namiotowego. Pole ustytuowane tuż przy samym Dunajcu. Woda płytka, ale Leny na szczęście do niej nie ciągnęło - zbyt zimna :)


I fotka z dzisiejszego poranka - 7 rano, całe pole pogrążone we śnie, a my z Leną już spacerowałyśmy :) Na hasło "Lenka, uśmiech", Dziecię zrobiło taką właśnie minę :)




Coś więcej postaram się napisać, jak już zdobędę resztę fotek :)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Przedszkole :)

Wszystko jest na dobrej drodze, żeby Lenka od września stała sie przedszkolakiem. Szczęściu należy jednak trochę pomóc. Lenuśkowe przedszkole rusza dopiero w tym roku. Aktualnie prowadzony jest nabór dzieci. Dla Wszystkich chętnych informacja poniżej :)



Serdecznie zapraszamy :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

z cylu rozmowy z Lenką

Środek nocy, a Lena budzi się na pogawędkę. Cuduje, kombinuje... aż w końcu pyta "Mama, a gdzie jest moje burczenie? chyba się zgubiło. Mój busk (brzuch) nie jest głodny, bo nie ma burczenia".

Druga, niezwykle ważna w ciągu nocy kwestia to? "Mama, a gdzie jest Słonko?" "Noc jest, Słonko śpi". Na co Lenusia mówi "Aha, Słonko jest męczące". w sensie, że zmęczone :) Bo Lena też jest męcząca a nie zmęczona przecież :)

Stwierdzić muszę obiektywnie, że Dziecię nawet z sensem w tej nocy się wypowiadało. Budując zdania, opowiadając... więcej niestety nie pamiętam, bo ja to tak tego... średnio świadoma byłam :P

niedziela, 21 lipca 2013

dorastanie??

Wczoraj Lenka od rana zabrała się za malowanie farbkami. Takimi co to się paluchy macza i smaruje farbą po kartce... i co? no i po skończonej zabawie poszła do łazienki myć ręce. A że jakoś się cicho nagle zrobiło - a w przypadku Leny jest to ciut podejrzane - Matka poszła zaglądnąć co się dzieje.
No, to się działo! Wchodzę, a Lena siedząc na wucecie z moją maszynką do golenia mówi "Mama, muszę nogi golić, włoski mam". 

środa, 17 lipca 2013

Wieczorny horror :(

Znaczy się - wieczór mycia wlosów nam nastał. Od jakiegos czasu mycie włosów Lence oznacza u nas wrzask, pisk, jakby młoda ze skóry obdzierali! Jeszcze nie zdążę jej dotknąć, a już się drze "Mama, skończyłaś?" Nijak nie możemy jej wytłumaczyć, że mycie włosów to nic takiego strasznego. Brak mi juz pomysłów :( ktoś ma jakiś sprawdzony patent?

czwartek, 11 lipca 2013

Matka idzie w odstawkę :P

No ja słyszałam, że dzieci teraz szybciej dorastają. Od jakiegos czasu obija mi się cos takiego o uszy. Ale żeby aż tak? 
Moje własne, prywatne dziecko właśnie stwierdziło, że ma ochotę na... banana! a jak leżały banany, to ani tknąc ich nie chciała. Teraz nagle (jak Matka zjadła wczoraj ostatniego) to Dziecię smaka nabrało! Mówię więc, że jak przestanie padac to pójdziemy. Albo rowerami pojedziemy, jak woli. No.. to Dziecię wyraziło wlaśnie swą wolę "Mama, ja sama pójdę do sklepu. Ty w domu zostań".

no... to Matka masz troche wolnego. Trafi, czy lepiej zamonotwać jakiegos gpsa w celu namierzenia położenia Dziecięcia?

czwartek, 4 lipca 2013

Spóźnione "wiosenne" porządki :P

 Ojjj... Matka się zapuściła z blogiem totalnie. Pusto tu jak.... może jednak nie będe się wyrażała :P

Tak dawno nas tu nie było, że nawet nie wiem od czego zacząć. 
Wakacje są. Pogoda (po kilkudniowym załamaniu) podniosła się z kolan i zdecydowanie nas rozpieszcza. Szkoda tylko, ze basen szlag trafił i chwilowo mamy tylko taki w rozmiarze sporej kałuży. Lenie wystarczy, natomiast Matka z Ojcem muszą się obejść smakiem. Ale oby niedługo. Tatko juz basen upatrzył, trzeba tylko po niego do Krakowa pojechać :P

Z Lenki zrobiła się już Panienka wielką gębą. Rozgadana, rozśpiewana... już bardziej przedszkolak a nie dzidziuś mały :) Zakochała się w czytaniu książek. I tak średnio ją interesuje, że Matka po przeczytaniu stron kilku głos traci. Ba! Powiem więcej, w nosie to ma! Czytamy więc, co zrobic mamy....

Mówienie nam się rozwinęło.. już nie ma "kompela" a jest komputer. nie ma "halołki" a jest "tefon". Nadal jednak jest "kepuć" (keczup), po zjedzonym posiłku Lenka mówi "dziękuję, ajadałam się już". Umie powiedzieć bób, ale w rzece pływa "blóbl" (bóbr :D). 
Na rowerze jeździ zupełnie samodzielnie (z bocznymi kółkami oczywiście). Ba! Nawet można już razem z nią jeździć. Fakt, że Matka jadąc obok na swoim rowerze nie raz musi z niego w biegu zeskakiwać i z lekka korygować tor jazdy latorośli (szczególnie, jak Lenka z górki jedzie). Na dłuższe wycieczki jeszcze szans nie mamy, bo Lena za bardzo zainteresowana jeszcze jest wszystkim wokoło... a to jak Mama obok jedzie, a to ptaszki latają, a to żabka gdzieś drogą skika... Rzeczy absorbujących uwagę jest nadal zbyt wiele, ale :D z czasem dojdziemy do wprawy ;) 

Jeździmy też na rolkach. Chociaż w tym wypadku jeździmy, to chyba jednak ciut na wyrost powiedziane :P Równowagę Lenka utrzymuje już całkiem dobrze. Niestety, z samą jazdą jeszcze nie za bardzo wie o co chodzi (chociaż po ostatnim wspólnym jeżdżeniu z Oliwią, zaczyna coś próbować). Nadal jednak chce, żeby ją za rękę trzymać... i generalnie kończy się na tym, że Matka, Ojciec, lub oboje robią za siłę pociągową dla Dziecięcia. Ale lajt, z czasem dojdziemy do wprawy, a wtedy Matka postanowiła, że też zainwestuje w rolki i będziemy jeździły razem ;)

A po ostatnim weekendzie, wygląda na to, że Lenuśkową pasją będą również konie. W niedzielę jeździła na kucu. Przy pierwszej przejażdżce zarzuciła fochem na Babcię, że nie pozwoliła jechać na dużym koniu. Potem był foch, że już musi z kuca zejść... po czym? przyleciała do domu po Matkę i Ojca (i nowy zapas kasy :P ) i zaciągnęła i nas i naciągnęła na przejażdżkę :) zresztą.... nawet fotke mi się udało zrobić. Mina niezadowolona - bo Pani powiedziała, że trzeba zejść, bo konik musi chwilkę odpocząć 



I jeszcze mały przegląd foteczkowy na koniec. Może Lena mi kiedys głowy za to nie utnie, tym razem przycinanie grzywki jakby.... nam nie wyszło :P

Tu jeszcze sprzed "cięcia" grzywki, Lenka z Siostrą kontra opelek Tatusia :)




A żeby nie było, że tylko wojuje w autku... Lenka pomaga Tacie szykować Opelka przed wyjazdem do Antosia :)



Makijaż made by Lenka. Ktoś chętny?



i jeszcze - patent Leny na jeżdżenie rowerem....