niedziela, 1 grudnia 2013

dziura w zębie....

Lena z naszym Panem Stomatologiem zaprzyjaźniona jest od bardzo dawna. Raz na czas jakiś daje sobie nawet w paszczę zaglądnąć i przegląd uzębienia zrobić. Raz nawet dała posmarować zęby pastą jakąś taką specjalną, ale po tym "zabiegu" Pan Doktor był czas jakiś na cenzurowanym, bo "nie dobla pasta". Mam nadzieję, że już foch minął, bo czeka nas wizyta u naszego Doktora - Potwora, jak to zwykła mawiać pani Jola, ulubiona pomoc dentystyczna w gabinecie. Lena ma delikatną... hmm.. nie wiem czy to dziurą nazwać można, czy jak... górna dwójka przy dziąśle coś nam się psuje, coś jej tam jakby kawałka szkliwa brakuje. Młoda twierdzi, że ząb nie boli, ale Matka i tak do Dentysty zatarga. Mam nadzieję, że Lena z fotela nie zwieje :P

Poza tym.. pisałam kiedys wcześniej, że Lena obiecuje mi pomoc w kuchni, obiecuje, że będzie ze mna piec ciacha, ciasteczka... a potem? Dziecię zawsze jakies ciekawe zajęcie sobie znajdzie. O tym, że - dla odmiany - tym razem Lena obietnicę spełniła już pisałam. Nawet fotki zdaje się na dowód wklejałyśmy! Od tamtej pory, Lenka średnio przynajmniej raz dziennie pyta, czy idziemy piec ciasteczka. Może ja jakąs cukiernię czy ciastkarnię założę? Bo to na nasze warunki nie do przejedzenia będzie :P chociaż.. z drugiej strony.. idą święta, będzie czym Ciocie i Wujków częstować :P


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz