Na początek hit.
W niedzielę byli u nas ciocia Magda i wujek Paweł zaprosić nas na wesele.
Lena zaproszeniem nie zainteresowana, ale... ciocię dlaczego ma taki wielki brzuch zapytała.
Ciocia wytłumaczyła, że w środku rośnie sobie mały dzidziuś.
Mina Leny? Bezcenne! Wyraz twarzy jakby chciała powiedzieć
"Co Ty ciocia bredzisz jak się tam dzidziuś znalazł?"
No, ale nic. Do porządku dziennego nad informacją przeszła, obecność dzidziusia w brzuchu cioci wcale Lenie w brykaniu i świrowaniu z ciocią i wujkiem nie przeszkadzała..
Dzień następny, kłade Lenkę spać, czytamy książkę na dobranoc, a młoda mnie pyta:
"Mama, a ty też masz w brzuchu dzidziusia?"
No i teraz nie wiem, czy Lena głośno swoje marzenie wypowiedziała, czy raczej mam równie wielki brzuch co ciocia i stąd wątpliwości :P
Na pytanie zadane wprost, czy chciałaby mieć siostrzyczkę lub brata, odpowiada że nie.. Zostaje zatem chyba tylko druga opcja... chyba czas na diete :P
Mówienie Leny jest rozwojowe... już nie ma kepucia, a jest keczup. Jest jeszcze "pożage" ale coraz częściej młoda mowi pokażę. Ale! Bolonka jest do dzisiaj :D
Mózg mój dzisiaj nie funkcjonuje już zbyt dobrze, w związku z powyższym - dobranoc mówię i idę w ślady Dziecięcia :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz