poniedziałek, 28 października 2013

wszystkożerne dziecko

Z jedzeniem u Leny nigdy problemu nie było. Lubi właściwie wszystko. Wszystko chętnie próbuje. A nie, przepraszam, kapusta kiszona czy czerwona kapusta made by Mama nie bardzo wchodzi. Nie lubi też cukierków krówek, czy jakiś tam innych pierdół. Ciężko nawet sobie przypomnieć cóż Młodej nie wchodzi. Je zdrowe owoce, warzywa, jak i różne inne, mniej zdrowe. Ojjj, zawsze to Rodzicieli cieszyło, że Dziecię wszystko je. 
Niestety, od jakiegos czasu miewamy alergiczne problemy. Ojj, jak ciężko wytropić co Lenkę uczula skoro ona je właściwie wszystko i czasem nie idzie nadążyć co i w jakich ilościach...
W zeszłym roku był już "drobny" problem z orzechami. Ale że Lena lubi, to nie pytając nikogo o zdanie rozłupywała sobie orzechy młotkiem siedząc grzecznie za domem co by nikt nie widział.. A potem Matka się zastanawia co znowu?
No, więc orzechy to raz. W tym roku do kompletu doszło i jajko. No jak byk po Matce chyba odziedziczyła :( Jajko potwierdziło się kilka dni temu, jak po zjedzeniu małej ilości jajecznicy wsio wróciło... Orzechy, jajko wyeliminowane, a od wczoraj w nocy na nowo. Lena podrapana pod kolanami, czerwona jakby się poparzyła... A Mać zachodzi w głowę co jeszcze? Następny pomysł w kolejce - mleko. Bo kakao to Lena kocha. Jakby jej pozwolić, to moglaby tylko kakao pić! Ale.. kakao, płatki z mlekiem jemy od jakiś dwóch lat. Czyżby teraz nagle się Dziecko uczuliło? Drugi typ obstawia Tata - chipsy.. Dziecię ponoć zeżarło mu takie mega ostre... ponoć nawet dośc sporo tego wsunęła... Jutro wybieramy się do lekarza po syrop odczulający (bo skończył się nam po ostatniej porcji orzechów... ). Zobaczymy co nasza Pani Doktor powie na to wszystko... Bo Matka nie ma już pojęcia co i w jakich porcjach dawać Lence do jedzenia....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz