Lena nauczyła się kolejnego wierszyka. Oczywiście, standardowo mówi go razem z Mamą.
Tym razem ambitniej, ale skubana zapamietała w oka mgnieniu:
"Kto Misiowi urwał ucho? No kto pytam?
Cicho, głucho! Nikt się teraz nie przyznaje?
Może jechał Miś tramwajem?
Może upadł biegnąc z górki?
Może go dziobały kurki?
Może Azor go tarmosił - urwał ucho - nie przeprosił?
Igła, nitka rączek para, naprawimy szkodę zaraz.
O! Już sterczą uszka oba, teraz Miś się nam podoba"
Ale wierszyki, wiersyzkami.
Dzisiaj Lena zaskoczyła Rodziców. Wieczór, a nawet nei wieczór, ale za oknem już ciemno, gwiazdy świecą, Lena wychodzi z Tatusiem przed dom. Za chwilkę przybiega do mnie do kuchni i mówi:
"Mama, chodź szybko zobaczyć gwiazdy świecą"
No, to poszłam... a Lena mówi do mnie dalej:
"Zobacz, Mama, tam wysoko jest mały wózek i duży wózek"
Oczywiście o Mały i Wielki Wóz chodziło..
Tatko zaskoczony. A przecież w Krościenku Dziecię nasze oglądało gwiazdozbiory siedząc z nami przy ognisku... Aż dziw, że ciągle pamiętała nazwy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz